piątek, 14 czerwca 2013

OTO ORYGINAŁ!!!

Gdy dwa tygodnie temu dowiedziałem się z Internetu, że Fundacja „Debata” przekazała Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w Warszawie notarialnie poświadczoną kopię przypisywanego mi wykładu kwalifikacyjnego I stopnia , nie chciałem wierzyć własnym oczom, a po prostu, po ludzku zamurowało mnie.

Musiałem jednak cierpliwie czekać do czasu, gdy będę mógł złożyć w Sądzie Okręgowym  w Olsztynie kserokopię ORYGINAŁU  tej pracy, której w rzeczywistości jestem autorem. 

Nastąpiło to przedwczoraj, w sprawie, która  toczy się przeciwko Małgorzacie Chomicz, autorce anonimu złożonego do CK.


Dlatego dzisiaj z przyjemnością mogę Państwu zaprezentować

NOTARIALNIE POŚWIADCZONĄ Z ORYGINAŁU KOPIĘ MOJEGO WYKŁADU











Pragnę poinformować także wszystkie osoby zainteresowane tą sprawą, że: na podstawie posiadanego przeze mnie oryginału pracy można zdecydowanie wykazać, że ksero pracy dołączone do anonimu, jako dowód na popełnienie przeze mnie plagiatu, zostało spreparowane;


prezentowany oryginał różni się ponadto zasadniczo od tego, który na łamach Debaty publikował Adam Socha, jak również różni się zasadniczo od tego, który został przekazany przez Fundację Debata do CK;


ponieważ pierwsze posiedzenie Sądu w sprawie przeciwko Małgorzacie Chomicz było niejawne, dlatego nie mogę w chwili obecnej podać więcej szczegółów, ale mam nadzieję, że niedługo poinformuję Państwa bardziej szczegółowo o sprawie mojego rzekomego plagiatu i jego mechanizmach.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

SOCHA KŁAMIE!!!

 W dniu dzisiejszym w godzinach rannych została zweryfikowana w Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w Warszawie  informacja kłamcy i oszczercy Adama Jerzego Sochy z dnia 29.05.2013 jakoby Centralna Komisja otrzymała notarialnie poświadczoną kopię oryginału (!!!) mojego wykładu kwalifikacyjnego I stopnia.

Z uzyskanych informacji wynika, że Centralna Komisja nie posiada kopii oryginału poświadczonej przez notariusza !!!

Wcześniej Dyrektor Piotr Korczala nie potwierdził również, że CK przygotowuje wystąpienie do Rady Wydziału Grafiki ASP w Warszawie.

Tym samym kłamstwa i manipulacje Adama Jerzego Sochy sięgają apogeum manipulacji i szachrajstwa, a Debata w swojej rzetelności poziom kanalizacyjnego dna.

niedziela, 2 czerwca 2013

BEZPRAWIE NA PRAWIE

Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa.
Co może robić niedźwiedź, co lis, co trawa.
Uradzono przepisy, nowele, ustawy,
Osobno dla niedźwiedzi, dla lisów, dla trawy.
A potem prawodawcy, co prawa wydali,
Schodzili w bok przed misiem, a trawę deptali...

Jan Sztaudynger

Bezprawie na prawie, czyli słów kilka o deptaniu trawy.

Ostatnio dużo się dzieje. A nie dzieje się bez przyczyny, tylko dzięki wytężonej pracy wielu osób, której efektów nie powstydziłby się mistrz teatru absurdu sam Sławomir Mrożek. Zacznę więc od początku.

Dokument pod nazwą „Stanowisko Zespołu Orzekającego Komisji Etyki” z dnia 10 lipca 2012r. powszechnie znany uważnym czytelnikom „Debaty” dzięki „staraniom” mojego „ulubionego” redaktora Manipulatora Adama Sochy, który „po wielu miesiącach oczekiwania i wymianie wielu pism (…) otrzymał od prorektora UWM, pana prof. Grzegorza Białuńskiego”,… po ośmiu miesiącach od wydania ma obecnie swój epilog.

Ze względu na to, „że Kolegium Rektorskie uznało za stosowne jeszcze raz powrócić (sic!) do sprawy rozpatrywanej przez Komisję Etyki” , jak oznajmił mi Pan Prorektor prof. Białuński, zostałem przez niego ukarany  „karą upomnienia z tytułu naruszenia zasad etyki i zasad współżycia społecznego w zakładzie pracy.”

Doprawdy, niezły tekst.

Zobaczmy więc na czym miało polegać moje naruszenie zasad współżycia społecznego i zasad etyki.

Z krótkiego szesnastolinijkowego uzasadnienia dowiedziałem się, że naruszyłem punkt I.11 Kodeksu dobrych obyczajów i zasad etycznego postępowania pracowników i studentów Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego w Olsztynie, ze względu na upublicznianie na stronie internetowej Wydziału oraz odczytanie na zebraniach, korespondencji z rektorem, a zawierającej szereg informacji nieprawdziwych lub niesprawdzonych.

Przyznam, że trochę się pogubiłem. Sformułowanie zarzutu w takiej formie, bez konkretnego opisu sposobu naruszenia i braku wskazania jakie pisma zostały upublicznione, które informacje były w nich nieprawdziwe, stanowi niewątpliwie moim zdaniem ….„deptanie trawy”.

Drugim naruszeniem ma być oczywiste naruszenie punktu II.4 wspomnianego wyżej kodeksu, polegające na tym, że byłem promotorem pracy licencjackiej mojego syna, co zostało uznane w uzasadnieniu za rażący przypadek nepotyzmu.
Dla jasności sytuacji pozwolę sobie zacytować ten punkt, którego treść brzmi następująco:

„Kształtowaniu i utwierdzaniu właściwych relacji między członkami wspólnoty akademickiej winna towarzyszyć możliwie największa przejrzystość kompetencyjna. Należy o nią zabiegać zarówno w wymiarze personalnym, jak i instytucjonalnym. Pozwoli to skutecznie eliminować nadużywanie stanowisk i funkcji, zjawisko lobbingu, nepotyzmu oraz zachowania korupcjogenne. Eliminowanie tego rodzaju negatywnych zjawisk należy do podstawowych powinności każdego członka społeczności uniwersyteckiej.”

Z pewnością fakt bycia promotorem pracy dyplomowej syna nie narusza obowiązujących przepisów, nie stanowi także nadużycia stanowiska czy funkcji, nie jest lobbingiem, nepotyzmem oraz zachowaniem korupcjogennym.

Dla pełnego zobrazowania groteskowości zaistniałej sytuacji pozwolę sobie na zacytowanie oficjalnego stanowiska  władz UWM w sprawie nepotyzmu na naszej Uczelni, jakie na prośbę JM Rektora zaprezentowane zostało w piśmie podpisanym przez Pana Prorektora prof. Białuńskiego do redaktora poczytnego tygodnika (UWM-PKa.0173.198.2013)

„(…)Pragnę Panu wyjaśnić, że podstawowy przepis prawny odnośnie nepotyzmu na uczelni wyższej określa art. 118. ust. 7 ustawy prawo o szkolnictwie wyższym. Zacytuję: „Pomiędzy nauczycielem akademickim, a zatrudnionym w tej samej uczelni jego małżonkiem, krewnym lub powinowatym do drugiego stopnia włącznie oraz osobą pozostającą w stosunku przysposobienia, opieki lub kurateli, nie może powstać stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Nie dotyczy to osób pełniących funkcje organów jednoosobowych uczelni, dla których ustawa przewiduje powoływanie ich w drodze wyborów.” Został znowelizowany 18 marca 2011 roku i wszedł w życie 1 października 2011, dlatego, jeśli Pan pozwoli, odniosę się szerzej do tej kwestii. Otóż w polskim prawie nie ma definicji legalnej nepotyzmu. Prawo takiego pojęcia nie zna. Np. CBA podaje na swoich stronach, że nepotyzm to nadużycie zajmowanego stanowiska przez faworyzowanie, protegowanie krewnych, ulubieńców, itp. Czyli, z nepotyzmem mamy do czynienia wówczas, gdy: następuje przekroczenie uprawnień w wyniku których dochodzi do dyskryminacji przy zatrudnianiu. O przekroczeniu uprawnień mówi zresztą art. 231 kodeksu karnego, natomiast dyskryminację w zatrudnieniu określa art. 18 z indeksem 3a kodeksu pracy. Nie wnikając w głębsze niuanse prawne, nepotyzm jest wówczas, gdy ktoś zatrudnia swoją rodzinę mimo tego, że przepisy wyraźnie mu tego zabraniają, lub w sytuacji, gdy np. do konkursu stają dwie osoby o równych kwalifikacjach i bez merytorycznego uzasadnienia wybrana jest osoba spokrewniona lub znajoma”.

Prawda, że niezła korelacja?!

Pomijając w tym miejscu bardzo kontrowersyjną przyczynę nałożonej na mnie kary i jakikolwiek brak jej merytorycznego uzasadnienia uznałem, że skoro art. 144 w ust. 2 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym  stanowi, że postępowanie dyscyplinarne nie może być wszczęte po upływie sześciu miesięcy od dnia powzięcia przez rektora wiadomości o popełnieniu czynu uzasadniającego nałożenie kary, to mogę  skutecznie odwołać się od nałożonej kary upomnienia.
O sancta simplicitas! - o święta naiwności!

Pani Przewodnicząca składu orzekającego w trakcie posiedzenia wniwecz obróciła moje nadzieje, autorytarnie stwierdzając, że „zwyczaje akademickie panujące na naszej Uczelni nie pozwalają na umorzenie postępowania w sprawie, w której inicjatorem postępowania nie jest rzecznik dyscyplinarny …a obwiniony” (sic!)

Cóż za wspaniały zwyczaj jaki etos, …po prostu słów mi brak. Jestem artystą i do tego uznanym, jak w jednym ze swoich ostatnich dokumentów stwierdziła Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów,  dlatego moja wrażliwość artystyczna burzy się na owe „deptanie trawy”.

Kiedyś dawno temu były w modzie na trawnikach tabliczki z napisem „SZANUJ ZIELEŃ” … i to jest Pani Przewodnicząca pro memoria ZWYCZAJ, który powinien stać się zwyczajem akademickim, etyczna zasada postępowania wyrażająca tę ogólną prawdę o poszanowaniu prawa na naszym Uniwersytecie.

Nie była to jednak jedyna perełka jaka zalśniła w tym dniu na Wielkim Trawniku Inkwizycyjnej Sali. W trakcie posiedzenia  stwierdzono, że w sytuacji profesora Obarka mamy do czynienia z takim nepotyzmem,… którego nawet ustawodawca nie przewidział (sic!).

Nolens volens - chcąc nie chcąc, za pomocą tych dwóch koronnych argumentów utrzymano w mocy nałożoną na mnie karę upomnienia.

Roma locuta, causa finta - niezła farsa, ale jak mówi klasyk przedstawienie niech trwa – sprawą może zajmie w miarę szybko Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, gdzie złożyłem odwołanie.

No i wreszcie na koniec dzisiejszej polemiki, aby nie zanudzić Czytelników -wisienka na torcie. Debata donosi….”Praca Piotra Obarka odnaleziona” „Fundacja „Debata” przekazała Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w Warszawie notarialnie poświadczoną kopię oryginału (dlaczego tylko kopię!!!!! podkreślenie moje) wykładu kwalifikacyjnego I stopnia (pracy teoretycznej doktorskiej) dra hab. Piotra Obarka, prof. UWM: „Plakat przewrotnym obrazem rzeczywistości”.

Tu już nie chodzi o zwykłe „deptanie trawy”, tutaj mamy do czynienia z najbardziej perfidną i oszczerczą kampanią jaką manipulator Socha był w stanie przedsięwziąć. Więc zanim ten mały podły człowiek rozpocznie kolejne ogólnopolskie larum, że szkaluję i znieważam osoby zajmujące się z urzędu sprawą sfabrykowanych plagiatowych zarzutów, ogólnie przedstawię jak się sprawy miały, bo mam zgoła odmienny pogląd na tę kolejną prowokację.

To nie ja szkaluję i znieważam różne osoby, to manipulacyjne działania Sochy doprowadziły do naruszenia mojej godności i dobrego imienia i to ja jestem ciągle zastraszany i mobbingowany każdym tekstem podpisanym przez tego nikczemnego człowieka, który działając z pełną świadomością, nie dysponując żadnymi dowodami ani orzeczeniami właściwych organów przesądza i osądza podając nieprawdziwe informacje, za które już raz musiał przepraszać że przypomnę wyssane z jego brudnego palca informacje o stosowanym jakoby przeze mnie mobbingu, moich rzekomych awanturach w Urzędzie Marszałkowskim, czy polskim konsulacie.

Przesłuchiwany w listopadzie 2012r. w ramach prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Warszawie postępowania, jakie zostało wszczęte na mój wniosek, a dotyczącego zaginięcia tekstu wykładu, pan Manipulator oświadczył „nigdy nie dysponowałem oryginałem tejże pracy kwalifikacyjnej” i teraz co, po miesiącach przygotowań, zajawkach Bachmury w stylu  „To tutaj, w pięknym grodzie na Łyną, wszyscy milcząco przyglądają się groteskowym poszukiwaniom przez Piotra Obarka jego zaginionej na ASP pracy doktorskiej” praca się odnalazła? To co zostało anonimowo przesłane swojego czasu do CK- ksero podróbka ?

Z jakim kolejnym fałszerstwem mamy teraz do czynienia i to akurat dwa dni po tym, jak wniosłem przeciwko Fundacji Debata i jej redaktorom powództwo do Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Sprawa z pewnością więc dojrzała, aby zabrali się za nią fachowcy z Prokuratury w kontekście przepisów Kodeksu karnego o fałszowaniu dokumentów.

Mały Manipulatorze, znasz z pewnością aforyzm G.H. Lichtenberga, że nie kłamstwa, lecz bardzo subtelne fałszywe uwagi wstrzymują pochód prawdy. Też umiem posłużyć się cytatami i znam Bułhakowa, dlatego go zacytuję: Zbyt mnie straszy­li i te­raz niczym już przes­traszyć nie są w stanie. 

Rękopisy nie płoną ale jeden powinien… spalić się ze wstydu.

P.S. Niedługo na blogu odniosę się do całości sprawy „plagiatu”.



poniedziałek, 6 maja 2013

„Obarkowo” reaktywacja, czyli „Samooczyszczenie 2”


Od ponad roku wokół mnie i mojej Rodziny różnej maści kabotyni tworzyli medialną kampanię mającą na celu wykreowanie negatywnego wizerunku „Obarkowa”.

 Aktywiści i Animatorzy tej nagonki sprawnie manipulując konfabulacjami tegorocznej „Najlepszej z najlepszych”  pomawiali mnie o wszystko co najgorsze.  Z uporem starano się zrobić ze mnie plagiatora, mobbera i nepotę.  

Bogdan Bachmura raczył nawet zaliczyć mnie do swojego „Pocztu ludzi złych”, których potęga sięga granic co najmniej olsztyńskiej stratosfery.

Więc po raz drugi z satysfakcją i zadowoleniem mogę poinformować, że owe Chomiczowe „fabulari”, które psychiatrzy traktują jako objaw zaburzeń zapamiętywania i traktują jako naturalną czynność umysłu, służącą uzupełnianiu braków wiedzy, nie znalazły potwierdzenia w faktach. 

Pismem z dnia 26 kwietnia 2013 r. Pan rzecznik dyscyplinarny prof. dr hab. Bohdan Łukaszewicz poinformował mnie o umorzeniu wszczętego na polecenie prorektora naszego Uniwersytetu, Grzegorza Białuńskiego postępowania w sprawie domniemanego przewinienia dyscyplinarnego „polegającego na mobbowaniu dr hab. Małgorzaty Chomicz”, ze względu na brak dowodów potwierdzających stawiane mi przez M. Chomicz zarzuty.



W trakcie przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego Pan prof. Bohdan Łukaszewicz stwierdził, że nie dysponuje dostatecznymi dowodami potwierdzającymi zasadność stawianych mi przez M. Chomicz zarzutów, a podawane przez nią przykłady „nie mieszczą się w definicji prawnej tego zjawiska”.   
Postanowienie to zostało zgodnie z obowiązującymi przepisami zatwierdzone przez J.M. Rektora naszego Uniwersytetu.



Oznacza to, iż ostatecznie i prawomocnie zostałem oczyszczony tym razem z zarzutu mobbingu, a wszystkie inne twierdzenia i sugestie w tej kwestii są nieprawdziwe.

Powtórzę za B. Bachmurą, „to wydarzenie ma wymiar symbolu. Pokazuje, że odwaga, choć ponoć staniała, niezmiennie wymaga poświęcenia i ryzyka. Inaczej traci swoją moc zmiany świata i naszej małej ojczyzny na lepsze”.

Dziękuję Panie Profesorze Łukaszewicz za obiektywizm i profesjonalne podejście do sprawy bez uprzedzeń i animozji.

niedziela, 21 kwietnia 2013

MAREK WROŃSKI i "UKŁAD ZAMKNIĘTY"


„Są też dziennikarze tacy jak Wroński, którzy niezależnie od swojej nieuczciwości naukowej, z polowania na innych robią sobie sposób na życie i robią z siebie wzór uczciwości. A, że do tego potrzeba coś naciągnąć, coś dopisać, coś usunąć, nieważne, ważne, że mamy winnego (…) to pokazuje jacy jesteśmy pryncypialni.”  (cytat z dnia 18.04.2013 z forum dyskusyjnego podpisany Plagiator )

W ostatnim numerze Forum Akademickiego (04/2013) Marek Wroński w artykule nomen omen  „ Sprawy minione”  w aureoli prawnika amatora posłużył się i zastosował znaną strategię bolszewickiej prokuratury spod znaku Andrieja Wyszynskiego - wystarczy każdy pretekst, aby w stosunku do oskarżonych podtrzymywać negatywną ocenę społeczną.
Jakie preteksty posłużyły temu pejoratywnemu bohaterowi  „Moralnego upadku recenzenta” do odgrzania dawno minionych i skompromitowanych spraw.

Ten lubelski logograf, który instruował „anonimową donosicielkę”(przepraszam …źródło informacji Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów) o sposobie jak wykańczać niewygodnych nauczycieli akademickich, odsyłając ją do swoich instruktażowych artykułów, wszem i wobec  z zadowoleniem donosi „Mimo triumfalnych pism prof. Obarka, że „został oczyszczony z zarzutów”, sprawa nie jest prosta i daleko jej do zakończenia”.  

Ciekawe dlaczego sprawa nie jest prosta, jakie są przesłanki prawne do takich twierdzeń, dlaczego wystarczą takie puste frazesy, aby znowu zaroiło się od komentarzy, ciekawe dlaczego teraz kiedy umorzone zostało  wszczęte przeze mnie w prokuraturze postępowanie w sprawie zaginięcia mojego jak to nazywa Wroński „doktoratu”, nawet wieszczy, że „wprawdzie jego praca doktorska została przez uczelnię „zagubiona”, ale czasami to, co zagubione, nagle się odnajduje. Miejmy więc nadzieję, że tak się stanie i w tym przypadku.”  

Przyznacie Państwo to naprawdę brzmi jak prowokacja. Panie redaktorze mój „doktorat” nie zaginął, moje prace plastyczne będące pracą doktorską są nadal dostępne.

Wiele ostatnio dał mi do myślenia znakomity film Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty”. Niezależnie od tego, że film ten traktuję jako rodzaj  pomnika dla tysięcy ofiar tysięcy różnych układów zamkniętych, to przesłanie tego filmu postrzegam jeszcze szerzej.

W mojej ocenie, w oderwaniu od fabuły,  jest to film o ofiarach przemocy urzędniczo-prawnej. Myślę, że jest to również film o konsekwencjach nieoderwania się naszego kraju od ponurej przeszłości i zwyczajów PRLu, gdzie jak w moim przypadku wysoko ustosunkowany „darczyńca” przy pomocy „anonimowej informatorki”, usłużnego i nadgorliwego urzędnika rodem z  opowiadań Czechowa oraz kilku dyspozycyjnych dziennikarzy jest w stanie podjąć próbę doprowadzenia do społecznej stygmatyzacji, upokorzenia i ostracyzmu społecznego  niewygodnego człowieka pod byle jakim pretekstem w imię swoich niejasnych interesów. Optymistycznie mam jednak nadzieję, że nie bezkarnie.

Jest to moim zdaniem jeden z tych filmów, po których nie można przejść do porządku dziennego nad funkcjonującymi  złymi mechanizmami państwa, które moim zdaniem jeszcze bardziej ugruntują się w świetle przygotowywanych przez resort szkolnictwa zmian  jakie mają nastąpić  w zakresie całego ustroju sądownictwa dyscyplinarnego na uczelniach.

A na zakończenie, panu redaktorowi  Markowi Wrońskiemu, dedykuję fragment  Ewangelii według Św. Jana.

Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi (…), podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi.
A gdy oni to usłyszeli, sumienie ich ruszyło i wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić”
(J 8, 1-11)

Panie redaktorze, wyjdź Pan, wstydu sobie oszczędź, póki nie jest jeszcze dla Pana za późno, wszak chyba bardzo ciężko jest Panu żyć w przewrotnej rzeczywistości.

SPROSTOWANIE DO ARTYKUŁU MARKA WROŃSKIEGO "Sprawy minione" FORUM AKADEMICKIE


Niniejszym przedstawiam Państwu do wiadomości tekst pisma, skierowanego do redaktora naczelnego „Forum Akademickiego”, w związku z artykułem Marka Wrońskiego, opublikowanego w Nr. 04/2013 FA pod tytułem „Sprawy minione”, a zawierającego kłamliwe i nieścisłe informacje, naruszające dobra osobiste zarówno moje, jak i mojej rodziny oraz mojego pełnomocnika.

Szanowny Pan
Redaktor Naczelny
Piotr Kieraciński
„Forum Akademickie”
ul. Tomasza Zana 38a
20-601 Lublin


Na podstawie art. 31a ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.), wnoszę o opublikowanie sprostowania nieprawdziwych i nieścisłych  informacji zawartych w artykule redaktora Marka Wrońskiego, zamieszczonego w „Forum Akademickim” Nr  04/2013 pod tytułem „Sprawy minione”.
Sprostowanie powinno zostać zamieszczone zarówno w wydaniu internetowym bezpośrednio pod artykułem jak i w wersji papierowej miesięcznika.

Tekst sprostowania:

„Nie jest  prawdą, iż pełnomocnik Pana Piotra Obarka w „wezwaniu do dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia skutków dokonanego naruszenia dóbr osobistych” stosowała „prawne groźby”. Wezwanie do przeprosin i zapłaty zadośćuczynienia pod rygorem skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego nie stanowi groźby lecz jest wykorzystaniem  obowiązujących instytucji prawa cywilnego.  
Informacja, iż Centralna Komisja stwierdziła nieważność uchwały Rady Wydziału Grafiki ASP z dnia 23 stycznia 2013r. wymaga uzupełnienia, że decyzja Centralnej Komisji została zaskarżona przez Pana Piotra Obarka w formie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, a głównym zarzutem jest rażące naruszenie prawa przy wydawaniu decyzji przez Centralną Komisję, która na podstawie obowiązujących przepisów nie posiada uprawnienia do stwierdzania nieważności uchwał rad wydziałów.
Nie jest prawdą, że w sprawie „zagubienia” pracy doktorskiej prof. Obarka toczy się prokuratorskie śledztwo, ponieważ dochodzenie w niniejszej sprawie zostało umorzone w dniu 27 lutego 2013r. z powodu nie wykrycia sprawcy przedmiotowego czynu.
Nie jest prawdą, że na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim jest energicznie prowadzone dyscyplinarne postępowanie wyjaśniające przez rzecznika dyscyplinarnego, wywołane skargą sprzed roku na mobbing, jakiego podobno dopuszczał się ówczesny dziekan Piotr Obarek wobec kilku pracowników wydziału, ponieważ rzecznik dyscyplinarny postanowieniem z dnia 15 kwietnia 2013r. umorzył postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, wskazując w uzasadnieniu, że  wyniki postępowania wyjaśniającego nie potwierdziły zarzutów mobbingu wysuwanych wobec Pana Piotra Obarka i nie dostarczyły dowodów uzasadniających wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Postanowienie zostało zatwierdzone przez Rektora.”

Ponadto wnoszę o niezwłoczne usunięcie z wersji internetowej artykułu niżej przywołanych akapitów, jako naruszających dobra osób, których dotyczą oraz ustawę o ochronie danych osobowych:

1.  tytuł rozdziału  „Prawne groźby”;
2. ”Przy okazji chciałbym poinformować, że działając w trybie odwoławczym Skład Orzekający Komisji Etyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego „podtrzymał w swojej uchwale z 22 października 2012 r., stanowisko pierwszego Składu Orzekającego z dnia 10 lipca 2012 r., że naganne jest postępowanie polegające na sytuacji, kiedy Dziekan Wydziału Sztuki, dr hab. Piotr Obarek, był promotorem pracy dyplomowej syna, a jego żona, matka dyplomanta, była recenzentką tej pracy”.
Podobnie – na prośbę dr. Józefa Wieczorka z Krakowa, prezesa internetowego Niezależnego Forum Akademickiego – oceniło tę sprawę Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W liście do dr. Wieczorka z 31 stycznia 2013 r. stwierdzono, „iż rażącym przypadkiem nepotyzmu, niezależnie od kwestii legalności tego postępowania, jest fakt, że promotorem pracy licencjackiej Jakuba Obarka, studenta na Wydziale Sztuki UWM, był jego ojciec, prof. Piotr Obarek, a recenzentką – matka, dr hab. Izabella Janiszewska-Obarek”.

Żądania dotyczące powyższych akapitów, a zamieszczonych w wersji papierowej miesięcznika, zostaną przedstawione w odrębnych pismach.

niedziela, 3 marca 2013

Adam Jerzy Socha i jego horda



"Hienowate (Hyaenidae) nie tylko żywią się padliną, ale także organizują aktywne polowania. Strategia polowania hien polega na ściganiu ofiary aż do momentu gdy osaczona całkowicie utraci siły. 

Szczególnie widowiskowe są te polowania, gdy naganiające hieny okrążają ofiarę, starając się zagonić ją w miejsce uniemożliwiające jej obronę. Wtedy to czatujący w ukryciu członkowie watahy uderzają jednocześnie z różnych stron, chwytają za kark i żebra i powalają na ziemię, równocześnie próbując wgryzać się w miękkie części ciała. Podobno wśród zwierząt są to najbardziej perfidne łowy.
Hieny żyją w klanach, w których przewodniczką jest zwykle samica.  Aby nie był załamany porządek społeczny klanu pozostali jego członkowie zgodnie z ich pozycją muszą reagować tak jak chce samica".

W przyrodzie jak w życiu. "Pan Mały Wielki Manipulator" Adam Jerzy Socha, zgodnie z wyznaczoną mu rolą znowu dał znać o sobie publikując, 1 marca  kolejny wściekły atak na mnie i moją Rodzinę pt. „Piotr Obarek nęka Konsulat RP za wystawę Małgorzaty Chomicz” 

Pan "Mały Wielki Manipulator" po raz kolejny wykorzystując swoją pozycję  aktywnego „dziennikarza” skleja w jedną całość poplątane fragmenty urojonej rzeczywistości. Znowu dowiedziałem się różnych „nowinek” z mojego  życia. 

Panie Adamie Jerzy Socha – kto tu jest chory z nienawiści? I czy to przypadkiem nie Pan realizuje niszczący plan naszej Alma Mater? Świadczy  o tym choćby fakt, że jako człowiek z zewnątrz aktywnie Pan uczestniczy przy tworzeniu uniwersyteckiej, urzędowej korespondencji  (czytaj mój poprzedni wpis). Czy to nie Pan publikując prawie co tydzień kolejne perfidne, mijające się z prawdą teksty, próbuje za wszelką cenę zorganizować na mnie kolejne polowanie? 

Nienawiść wyziera z każdej pańskiej publikacji, to Pan nawołuje w imię interesów klanowych, do kolejnego polowania, do kolejnej nagonki. Ma Pan za nic  prawo, praworządność i zwykłą ludzką przyzwoitość, ma Pan za nic Uniwersytet i ludzi na nim pracujących. Wymyśla Pan najrozmaitsze bzdury informując,  że miało to miejsce 20 lat temu. A może otrzymał Pan jakiś kolejny anonim?, którego źródła nie może Pan ujawnić?

Jest Pan człowiekiem bez honoru i bez etyki dziennikarskiej, bo ta nakazałaby Panu przynajmniej sprawdzić fakty, a one wyglądają następująco. 

Nie urządziłem żadnej awantury w Urzędzie Marszałkowskim i nie napadłem na urzędników wraz z synem Jakubem w sprawie nagrody dla M. Chomicz za 2012 rok.
Dlaczego? - bo wbrew pana bujnej wyobraźni, w tym roku, tak jak i mój syn - w ogóle w Urzędzie nie byłem.
Tylko chory z nienawiści człowiek może konfabulować w ten sposób; „…napadłem wraz z synem Jakubem na urzędników….”. I co, może ich jeszcze pobiłem? okradłem i podrapałem?

Nigdy nie kontaktowałem się ze Związkiem Polaków w Trentino. Zamieszczony przez Pana dokument jest  nic nie wartym kłamliwym świstkiem papieru sporządzonym na potrzeby Małgorzaty Chomicz i pańskiego artykułu. Widać niektórym coraz bardziej, pali się grunt pod nogami.


A nękanie Konsulatu RP w Mediolanie na czym ma polegać? Niech Pan napisze co zrobiłem? … i może zamieści Pan jakąś wypowiedź Konsula lub urzędników Konsulatu  na ten temat. A może ja ich z Polski… mobbinguję albo … no niech już Pan coś wymyśli.

Po uniewinnieniu mnie z "anonimowego" zarzutu popełnienia plagiatu (dziś wiadomo, autorstwa Małgorzaty Chomicz), może jakiś nowy temat.. .Niech Pan, Panie „Mały Wielki Manipulatorze” wraz swoją watahą zainauguruje mi jakąś kolejną Komisję, najlepiej etyki lub dyscypliny.

Co do innych treści zaprezentowanych w artykule z 1 marca, to w kwestii podważania świadectwa lekarskiego M. Chomicz, nadmienić należy, że Olsztyńska Prokuratura w tej sprawie wszczęła śledztwo. Skoro Prokuratura zajmuje się tą sprawą to chyba  coś na rzeczy jest...


Co do czyszczenia Wydziału z talentów….





 1. Wypowiedź na temat zasług prof. Piotra Obarka w tworzeniu pracowni Grafiki (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)



 2. Wypowiedź Małgorzaty Chomicz dotycząca prof. Wiesława Bieńkuńskiego (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)


 3. Wypowiedź prof. Eugeniusza Małkowskiego na temat prof. Janusza Kaczmarskiego, prof. Stanisława Trzeszczkowskiego, prof. Piotra Obarka (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)


4. Wypowiedź prof. Małgorzaty Chomicz na temat prof. Wiesława Bieńkuńskiego (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)

  
5. Podziękowania prof. Wiesława Bieńkuńskiego dla prof. Piotra Obarka za pomoc w organizacji pracowni Grafiki.



6. Opinia prof. Stanisława Trzeszczkowskiego na temat prof. Piotra Obarka





7. Podziękowania Rektora R. Góreckiego za wkład w rozwój Uniwersytetu dla prof. Piotra Obarka



Jako laureat 11 nagród Rektora za działalność organizacyjną i naukową, na koniec mam do Pana pytanie,  te z natury retorycznych. Co Pan zrobił dla naszego środowiska i Uniwersytetu, a co  zakończyło się realnym sukcesem? Czego Pan dokonał dla nauki polskiej? Ponieważ wyczuwam w Panu frustrata domniemam, że poza udziałem w polowaniu hien w roli naganiacza - Pana osiągnięcia to chyba wielkie NIC.

 
Panie „Wielki Mały Manipulatorze”.

Domyślam się, że nie może Pan wytrzymać jak po bezprawnym oskarżeniu o plagiat mojej osoby, Pana pseudo-dziennikarska kariera legła w gruzach. W obliczu oczyszczenia mnie z zarzutów, takiego "dziennikarza" już nikt nie potraktuje  poważnie. Jeśli choć trochę szanuje Pan swoich czytelników, to dziś zamiast Adam Jerzy Socha powinien Pan podpisywać swoje artykuły - "Mały Wielki Manipulator".
Gdy następnym razem zarzuci mi Pan chorobliwą nienawiść ,niech Pan usiądzie przed lustrem i spojrzy w swoje odbicie – ciekawe ile czasu Pan wytrzyma.
 
Ps.

Oficjalne pismo o sprostowanie kłamliwych  wypowiedzi w publikacji z dnia 1 marca wysłane zostanie w dniu jutrzejszym. Zarówno redaktorzy naczelni Debaty wydania internetowego jak i papierowego zostali wezwani do przeprosin z tytułu publikacji kłamliwych artykułów Jerzego Adama Sochy dotyczących na razie zarzucanego mi publicznie plagiatu oraz zapłaty stosownego zadośćuczynienia. Również sam Adam Jerzy Socha jako autor tych artykułów został wezwany do przeprosin i zapłacenia zadośćuczynienia.



Tekst sprostowania:

„Nie jest prawdziwe twierdzenie, że Piotr Obarek zaatakował Związek Polaków w Trentino „Polonia” za zorganizowanie wystawy Małgorzaty Chomicz i że z tego powodu nęka Konsulat RP w Mediolanie. Piotr Obarek oświadcza, iż nigdy nie prowadził żadnej korespondencji z wymienionym Związkiem Polaków, a do Konsulatu zwrócił się z pytaniami dotyczącymi przedmiotowej wystawy, za pośrednictwem poczty elektronicznej.
 
Nie jest prawdziwe twierdzenie, że Piotr Obarek z synem Jakubem urządził awanturę w Urzędzie Marszałkowskim, napadł i nękał urzędników, oraz że był w dniu 22.02.2013r. w tymże Urzędzie w sprawie przyznania Małgorzacie Chomicz nagrody. Piotr Obarek oświadcza, iż w przedmiotowej sprawie zwrócił się, za pośrednictwem poczty elektronicznej, do Urzędu Marszałkowskiego z pytaniami.

 
Piotr Obarek prostuje, iż w sprawie zaświadczenia lekarskiego nie przesłuchiwał Małgorzaty Chomicz. Przesłuchanie prowadziła funkcjonariuszka Policji, a Piotrowi Obarkowi, zgodnie z obowiązującymi przepisami, przysługiwało prawo zadawania pytań.

 
Nie jest prawdziwe twierdzenie, iż Małgorzata Chomicz jest nękana przez Piotra Obarka. Wezwanie do zapłaty zadośćuczynienia jest skorzystaniem z przysługujących praw przez osobę, której zostały naruszone dobra osobiste.Piotr Obarek prostuje, iż nieaktualne jest podejrzenie popełnienia przez niego plagiatu pracy doktorskiej”