niedziela, 21 kwietnia 2013

MAREK WROŃSKI i "UKŁAD ZAMKNIĘTY"


„Są też dziennikarze tacy jak Wroński, którzy niezależnie od swojej nieuczciwości naukowej, z polowania na innych robią sobie sposób na życie i robią z siebie wzór uczciwości. A, że do tego potrzeba coś naciągnąć, coś dopisać, coś usunąć, nieważne, ważne, że mamy winnego (…) to pokazuje jacy jesteśmy pryncypialni.”  (cytat z dnia 18.04.2013 z forum dyskusyjnego podpisany Plagiator )

W ostatnim numerze Forum Akademickiego (04/2013) Marek Wroński w artykule nomen omen  „ Sprawy minione”  w aureoli prawnika amatora posłużył się i zastosował znaną strategię bolszewickiej prokuratury spod znaku Andrieja Wyszynskiego - wystarczy każdy pretekst, aby w stosunku do oskarżonych podtrzymywać negatywną ocenę społeczną.
Jakie preteksty posłużyły temu pejoratywnemu bohaterowi  „Moralnego upadku recenzenta” do odgrzania dawno minionych i skompromitowanych spraw.

Ten lubelski logograf, który instruował „anonimową donosicielkę”(przepraszam …źródło informacji Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów) o sposobie jak wykańczać niewygodnych nauczycieli akademickich, odsyłając ją do swoich instruktażowych artykułów, wszem i wobec  z zadowoleniem donosi „Mimo triumfalnych pism prof. Obarka, że „został oczyszczony z zarzutów”, sprawa nie jest prosta i daleko jej do zakończenia”.  

Ciekawe dlaczego sprawa nie jest prosta, jakie są przesłanki prawne do takich twierdzeń, dlaczego wystarczą takie puste frazesy, aby znowu zaroiło się od komentarzy, ciekawe dlaczego teraz kiedy umorzone zostało  wszczęte przeze mnie w prokuraturze postępowanie w sprawie zaginięcia mojego jak to nazywa Wroński „doktoratu”, nawet wieszczy, że „wprawdzie jego praca doktorska została przez uczelnię „zagubiona”, ale czasami to, co zagubione, nagle się odnajduje. Miejmy więc nadzieję, że tak się stanie i w tym przypadku.”  

Przyznacie Państwo to naprawdę brzmi jak prowokacja. Panie redaktorze mój „doktorat” nie zaginął, moje prace plastyczne będące pracą doktorską są nadal dostępne.

Wiele ostatnio dał mi do myślenia znakomity film Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty”. Niezależnie od tego, że film ten traktuję jako rodzaj  pomnika dla tysięcy ofiar tysięcy różnych układów zamkniętych, to przesłanie tego filmu postrzegam jeszcze szerzej.

W mojej ocenie, w oderwaniu od fabuły,  jest to film o ofiarach przemocy urzędniczo-prawnej. Myślę, że jest to również film o konsekwencjach nieoderwania się naszego kraju od ponurej przeszłości i zwyczajów PRLu, gdzie jak w moim przypadku wysoko ustosunkowany „darczyńca” przy pomocy „anonimowej informatorki”, usłużnego i nadgorliwego urzędnika rodem z  opowiadań Czechowa oraz kilku dyspozycyjnych dziennikarzy jest w stanie podjąć próbę doprowadzenia do społecznej stygmatyzacji, upokorzenia i ostracyzmu społecznego  niewygodnego człowieka pod byle jakim pretekstem w imię swoich niejasnych interesów. Optymistycznie mam jednak nadzieję, że nie bezkarnie.

Jest to moim zdaniem jeden z tych filmów, po których nie można przejść do porządku dziennego nad funkcjonującymi  złymi mechanizmami państwa, które moim zdaniem jeszcze bardziej ugruntują się w świetle przygotowywanych przez resort szkolnictwa zmian  jakie mają nastąpić  w zakresie całego ustroju sądownictwa dyscyplinarnego na uczelniach.

A na zakończenie, panu redaktorowi  Markowi Wrońskiemu, dedykuję fragment  Ewangelii według Św. Jana.

Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi (…), podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi.
A gdy oni to usłyszeli, sumienie ich ruszyło i wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić”
(J 8, 1-11)

Panie redaktorze, wyjdź Pan, wstydu sobie oszczędź, póki nie jest jeszcze dla Pana za późno, wszak chyba bardzo ciężko jest Panu żyć w przewrotnej rzeczywistości.

SPROSTOWANIE DO ARTYKUŁU MARKA WROŃSKIEGO "Sprawy minione" FORUM AKADEMICKIE


Niniejszym przedstawiam Państwu do wiadomości tekst pisma, skierowanego do redaktora naczelnego „Forum Akademickiego”, w związku z artykułem Marka Wrońskiego, opublikowanego w Nr. 04/2013 FA pod tytułem „Sprawy minione”, a zawierającego kłamliwe i nieścisłe informacje, naruszające dobra osobiste zarówno moje, jak i mojej rodziny oraz mojego pełnomocnika.

Szanowny Pan
Redaktor Naczelny
Piotr Kieraciński
„Forum Akademickie”
ul. Tomasza Zana 38a
20-601 Lublin


Na podstawie art. 31a ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.), wnoszę o opublikowanie sprostowania nieprawdziwych i nieścisłych  informacji zawartych w artykule redaktora Marka Wrońskiego, zamieszczonego w „Forum Akademickim” Nr  04/2013 pod tytułem „Sprawy minione”.
Sprostowanie powinno zostać zamieszczone zarówno w wydaniu internetowym bezpośrednio pod artykułem jak i w wersji papierowej miesięcznika.

Tekst sprostowania:

„Nie jest  prawdą, iż pełnomocnik Pana Piotra Obarka w „wezwaniu do dopełnienia czynności potrzebnych do usunięcia skutków dokonanego naruszenia dóbr osobistych” stosowała „prawne groźby”. Wezwanie do przeprosin i zapłaty zadośćuczynienia pod rygorem skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego nie stanowi groźby lecz jest wykorzystaniem  obowiązujących instytucji prawa cywilnego.  
Informacja, iż Centralna Komisja stwierdziła nieważność uchwały Rady Wydziału Grafiki ASP z dnia 23 stycznia 2013r. wymaga uzupełnienia, że decyzja Centralnej Komisji została zaskarżona przez Pana Piotra Obarka w formie wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, a głównym zarzutem jest rażące naruszenie prawa przy wydawaniu decyzji przez Centralną Komisję, która na podstawie obowiązujących przepisów nie posiada uprawnienia do stwierdzania nieważności uchwał rad wydziałów.
Nie jest prawdą, że w sprawie „zagubienia” pracy doktorskiej prof. Obarka toczy się prokuratorskie śledztwo, ponieważ dochodzenie w niniejszej sprawie zostało umorzone w dniu 27 lutego 2013r. z powodu nie wykrycia sprawcy przedmiotowego czynu.
Nie jest prawdą, że na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim jest energicznie prowadzone dyscyplinarne postępowanie wyjaśniające przez rzecznika dyscyplinarnego, wywołane skargą sprzed roku na mobbing, jakiego podobno dopuszczał się ówczesny dziekan Piotr Obarek wobec kilku pracowników wydziału, ponieważ rzecznik dyscyplinarny postanowieniem z dnia 15 kwietnia 2013r. umorzył postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, wskazując w uzasadnieniu, że  wyniki postępowania wyjaśniającego nie potwierdziły zarzutów mobbingu wysuwanych wobec Pana Piotra Obarka i nie dostarczyły dowodów uzasadniających wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Postanowienie zostało zatwierdzone przez Rektora.”

Ponadto wnoszę o niezwłoczne usunięcie z wersji internetowej artykułu niżej przywołanych akapitów, jako naruszających dobra osób, których dotyczą oraz ustawę o ochronie danych osobowych:

1.  tytuł rozdziału  „Prawne groźby”;
2. ”Przy okazji chciałbym poinformować, że działając w trybie odwoławczym Skład Orzekający Komisji Etyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego „podtrzymał w swojej uchwale z 22 października 2012 r., stanowisko pierwszego Składu Orzekającego z dnia 10 lipca 2012 r., że naganne jest postępowanie polegające na sytuacji, kiedy Dziekan Wydziału Sztuki, dr hab. Piotr Obarek, był promotorem pracy dyplomowej syna, a jego żona, matka dyplomanta, była recenzentką tej pracy”.
Podobnie – na prośbę dr. Józefa Wieczorka z Krakowa, prezesa internetowego Niezależnego Forum Akademickiego – oceniło tę sprawę Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W liście do dr. Wieczorka z 31 stycznia 2013 r. stwierdzono, „iż rażącym przypadkiem nepotyzmu, niezależnie od kwestii legalności tego postępowania, jest fakt, że promotorem pracy licencjackiej Jakuba Obarka, studenta na Wydziale Sztuki UWM, był jego ojciec, prof. Piotr Obarek, a recenzentką – matka, dr hab. Izabella Janiszewska-Obarek”.

Żądania dotyczące powyższych akapitów, a zamieszczonych w wersji papierowej miesięcznika, zostaną przedstawione w odrębnych pismach.

niedziela, 3 marca 2013

Adam Jerzy Socha i jego horda



"Hienowate (Hyaenidae) nie tylko żywią się padliną, ale także organizują aktywne polowania. Strategia polowania hien polega na ściganiu ofiary aż do momentu gdy osaczona całkowicie utraci siły. 

Szczególnie widowiskowe są te polowania, gdy naganiające hieny okrążają ofiarę, starając się zagonić ją w miejsce uniemożliwiające jej obronę. Wtedy to czatujący w ukryciu członkowie watahy uderzają jednocześnie z różnych stron, chwytają za kark i żebra i powalają na ziemię, równocześnie próbując wgryzać się w miękkie części ciała. Podobno wśród zwierząt są to najbardziej perfidne łowy.
Hieny żyją w klanach, w których przewodniczką jest zwykle samica.  Aby nie był załamany porządek społeczny klanu pozostali jego członkowie zgodnie z ich pozycją muszą reagować tak jak chce samica".

W przyrodzie jak w życiu. "Pan Mały Wielki Manipulator" Adam Jerzy Socha, zgodnie z wyznaczoną mu rolą znowu dał znać o sobie publikując, 1 marca  kolejny wściekły atak na mnie i moją Rodzinę pt. „Piotr Obarek nęka Konsulat RP za wystawę Małgorzaty Chomicz” 

Pan "Mały Wielki Manipulator" po raz kolejny wykorzystując swoją pozycję  aktywnego „dziennikarza” skleja w jedną całość poplątane fragmenty urojonej rzeczywistości. Znowu dowiedziałem się różnych „nowinek” z mojego  życia. 

Panie Adamie Jerzy Socha – kto tu jest chory z nienawiści? I czy to przypadkiem nie Pan realizuje niszczący plan naszej Alma Mater? Świadczy  o tym choćby fakt, że jako człowiek z zewnątrz aktywnie Pan uczestniczy przy tworzeniu uniwersyteckiej, urzędowej korespondencji  (czytaj mój poprzedni wpis). Czy to nie Pan publikując prawie co tydzień kolejne perfidne, mijające się z prawdą teksty, próbuje za wszelką cenę zorganizować na mnie kolejne polowanie? 

Nienawiść wyziera z każdej pańskiej publikacji, to Pan nawołuje w imię interesów klanowych, do kolejnego polowania, do kolejnej nagonki. Ma Pan za nic  prawo, praworządność i zwykłą ludzką przyzwoitość, ma Pan za nic Uniwersytet i ludzi na nim pracujących. Wymyśla Pan najrozmaitsze bzdury informując,  że miało to miejsce 20 lat temu. A może otrzymał Pan jakiś kolejny anonim?, którego źródła nie może Pan ujawnić?

Jest Pan człowiekiem bez honoru i bez etyki dziennikarskiej, bo ta nakazałaby Panu przynajmniej sprawdzić fakty, a one wyglądają następująco. 

Nie urządziłem żadnej awantury w Urzędzie Marszałkowskim i nie napadłem na urzędników wraz z synem Jakubem w sprawie nagrody dla M. Chomicz za 2012 rok.
Dlaczego? - bo wbrew pana bujnej wyobraźni, w tym roku, tak jak i mój syn - w ogóle w Urzędzie nie byłem.
Tylko chory z nienawiści człowiek może konfabulować w ten sposób; „…napadłem wraz z synem Jakubem na urzędników….”. I co, może ich jeszcze pobiłem? okradłem i podrapałem?

Nigdy nie kontaktowałem się ze Związkiem Polaków w Trentino. Zamieszczony przez Pana dokument jest  nic nie wartym kłamliwym świstkiem papieru sporządzonym na potrzeby Małgorzaty Chomicz i pańskiego artykułu. Widać niektórym coraz bardziej, pali się grunt pod nogami.


A nękanie Konsulatu RP w Mediolanie na czym ma polegać? Niech Pan napisze co zrobiłem? … i może zamieści Pan jakąś wypowiedź Konsula lub urzędników Konsulatu  na ten temat. A może ja ich z Polski… mobbinguję albo … no niech już Pan coś wymyśli.

Po uniewinnieniu mnie z "anonimowego" zarzutu popełnienia plagiatu (dziś wiadomo, autorstwa Małgorzaty Chomicz), może jakiś nowy temat.. .Niech Pan, Panie „Mały Wielki Manipulatorze” wraz swoją watahą zainauguruje mi jakąś kolejną Komisję, najlepiej etyki lub dyscypliny.

Co do innych treści zaprezentowanych w artykule z 1 marca, to w kwestii podważania świadectwa lekarskiego M. Chomicz, nadmienić należy, że Olsztyńska Prokuratura w tej sprawie wszczęła śledztwo. Skoro Prokuratura zajmuje się tą sprawą to chyba  coś na rzeczy jest...


Co do czyszczenia Wydziału z talentów….





 1. Wypowiedź na temat zasług prof. Piotra Obarka w tworzeniu pracowni Grafiki (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)



 2. Wypowiedź Małgorzaty Chomicz dotycząca prof. Wiesława Bieńkuńskiego (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)


 3. Wypowiedź prof. Eugeniusza Małkowskiego na temat prof. Janusza Kaczmarskiego, prof. Stanisława Trzeszczkowskiego, prof. Piotra Obarka (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)


4. Wypowiedź prof. Małgorzaty Chomicz na temat prof. Wiesława Bieńkuńskiego (protokół z Rady Katedry Sztuk Pięknych)

  
5. Podziękowania prof. Wiesława Bieńkuńskiego dla prof. Piotra Obarka za pomoc w organizacji pracowni Grafiki.



6. Opinia prof. Stanisława Trzeszczkowskiego na temat prof. Piotra Obarka





7. Podziękowania Rektora R. Góreckiego za wkład w rozwój Uniwersytetu dla prof. Piotra Obarka



Jako laureat 11 nagród Rektora za działalność organizacyjną i naukową, na koniec mam do Pana pytanie,  te z natury retorycznych. Co Pan zrobił dla naszego środowiska i Uniwersytetu, a co  zakończyło się realnym sukcesem? Czego Pan dokonał dla nauki polskiej? Ponieważ wyczuwam w Panu frustrata domniemam, że poza udziałem w polowaniu hien w roli naganiacza - Pana osiągnięcia to chyba wielkie NIC.

 
Panie „Wielki Mały Manipulatorze”.

Domyślam się, że nie może Pan wytrzymać jak po bezprawnym oskarżeniu o plagiat mojej osoby, Pana pseudo-dziennikarska kariera legła w gruzach. W obliczu oczyszczenia mnie z zarzutów, takiego "dziennikarza" już nikt nie potraktuje  poważnie. Jeśli choć trochę szanuje Pan swoich czytelników, to dziś zamiast Adam Jerzy Socha powinien Pan podpisywać swoje artykuły - "Mały Wielki Manipulator".
Gdy następnym razem zarzuci mi Pan chorobliwą nienawiść ,niech Pan usiądzie przed lustrem i spojrzy w swoje odbicie – ciekawe ile czasu Pan wytrzyma.
 
Ps.

Oficjalne pismo o sprostowanie kłamliwych  wypowiedzi w publikacji z dnia 1 marca wysłane zostanie w dniu jutrzejszym. Zarówno redaktorzy naczelni Debaty wydania internetowego jak i papierowego zostali wezwani do przeprosin z tytułu publikacji kłamliwych artykułów Jerzego Adama Sochy dotyczących na razie zarzucanego mi publicznie plagiatu oraz zapłaty stosownego zadośćuczynienia. Również sam Adam Jerzy Socha jako autor tych artykułów został wezwany do przeprosin i zapłacenia zadośćuczynienia.



Tekst sprostowania:

„Nie jest prawdziwe twierdzenie, że Piotr Obarek zaatakował Związek Polaków w Trentino „Polonia” za zorganizowanie wystawy Małgorzaty Chomicz i że z tego powodu nęka Konsulat RP w Mediolanie. Piotr Obarek oświadcza, iż nigdy nie prowadził żadnej korespondencji z wymienionym Związkiem Polaków, a do Konsulatu zwrócił się z pytaniami dotyczącymi przedmiotowej wystawy, za pośrednictwem poczty elektronicznej.
 
Nie jest prawdziwe twierdzenie, że Piotr Obarek z synem Jakubem urządził awanturę w Urzędzie Marszałkowskim, napadł i nękał urzędników, oraz że był w dniu 22.02.2013r. w tymże Urzędzie w sprawie przyznania Małgorzacie Chomicz nagrody. Piotr Obarek oświadcza, iż w przedmiotowej sprawie zwrócił się, za pośrednictwem poczty elektronicznej, do Urzędu Marszałkowskiego z pytaniami.

 
Piotr Obarek prostuje, iż w sprawie zaświadczenia lekarskiego nie przesłuchiwał Małgorzaty Chomicz. Przesłuchanie prowadziła funkcjonariuszka Policji, a Piotrowi Obarkowi, zgodnie z obowiązującymi przepisami, przysługiwało prawo zadawania pytań.

 
Nie jest prawdziwe twierdzenie, iż Małgorzata Chomicz jest nękana przez Piotra Obarka. Wezwanie do zapłaty zadośćuczynienia jest skorzystaniem z przysługujących praw przez osobę, której zostały naruszone dobra osobiste.Piotr Obarek prostuje, iż nieaktualne jest podejrzenie popełnienia przez niego plagiatu pracy doktorskiej”
 


środa, 27 lutego 2013

Adam Jerzy Socha „Pan Mały Wielki Manipulator”

Oto Pan Mały Wielki Manipulator” za którego uważa się pewnie megalomańsko Adam Jerzy Socha, dla którego świat rzeczywisty i świat wykreowany to jeden świat, dał znowu upust swojej „Wielkiej Mądrości”. Postanowił przerwać milczenie spowodowane szokiem po oczyszczeniu mnie z zarzutu plagiatu i zabrał głos w sprawie sprzed ponad roku.

„Pan Mały Wielki Manipulator” o naturze dystyngowanego lokaja, który z niewzruszoną miną przekonuje wszystkich i każdego z osobna ,że Obarek to nieetyczny mobber i nepota, dostarczył mi nowej uciechy związanej z możliwością polemiki ze swoim artykułem zamieszczonym 25 lutego 2013r. w Debacie pt. „Piotr Obarek naruszył dobre obyczaje i zasady etyczne UWM”.
Od razu muszę zastrzec, że lekka nierealność sytuacji wykreowanej przez A.J. Sochę wymusiła nieco pikanterii i smaku mojej polemice.
Na pozór ten skompilowany artykuł to w zamierzeniu „wciągająca” historia mobbera i nepoty, który starał się wykorzystać system na swoją korzyść. Jak wszystko u tego „reżysera”, teraźniejszość miesza się z przeszłością, która w sposób niejasny i dorozumiany ma teoretycznie obrazować motywy głównego bohatera, czyli mnie.
Zamieszczone dokumenty świetnie ilustrują sytuację „polityczną” na Wydziale Sztuki UWM, więc do rzeczy.
Pierwszy zamieszony w tekście dokument zatytułowany Stanowisko Zespołu Orzekającego Komisji Etyki UWM, jak od razu zorientuje się uważny czytelnik odnosi się do szeroko rozumianego okresu wyborczego na Wydziale Sztuki UWM.
W trakcie kampanii przedwyborczej na Dziekana Wydziału Sztuki UWM, w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego ujawniono maila. W mailu tym oskarżająca mnie o plagiat  autorka anonimowego donosu do Centralnej Komisji Małgorzata Chomicz, porozumiewała się z członkiem Zespołu Ministra, jak pozbawić mnie stopni  naukowych bez żadnych dowodów.
W tym samym czasie by wzmocnić atak na moją osobę, ta sama Małgorzata Chomicz pismem do Rektora oskarżyła mnie o mobbing i szykany. Tak zaczął się proces służący pozbawieniu mnie władzy Dziekana i zdobytych stopni naukowych, tak zaczęła się medialna nagonka.
Na wniosek Małgorzaty Chomicz, Rektor powołał intencjonalną Komisję Etyki, która jak dziś wiadomo, tylko na potrzeby mediów miała zająć się pozaprawnym oczernieniem mojej rodziny i mojej osoby. Jej skład dopuścił się zniesławiających twierdzeń, które orzeczeniem II instancji Komisji Etyki  zostały obalone.
Wczytajcie się Państwo dokładnie w treść punktu 7 tego „dokumentu”. „….Zespół Orzekający Komisji Etyki skupił się przede wszystkim (albo i wyłącznie) (sic !!!podkreślenie moje) na jego stronie obyczajowej(…). Pozostałe aspekty np. aspekty formalno-prawne z konieczności musieliśmy uczynić drugorzędnymi”
Nic ująć, nic dodać – sprawa szczególnie irytująca dla mnie, to znaczy, że dopuściłem się złamania prawa czy nie?, czy podstawę stanowi konkretne naruszenie przepisów  czy nie?
Przewrotny mechanizm, trawestując stary dowcip stanowisko komisji zostało zmienione… niesmak pozostał. Po publikacjach A. J. Sochy na pewno niesmak pozostanie na długo.
Rektor Białuński w skierowanym do mnie piśmie napisał, że orzeczenie Komisji nie jest rozpowszechniane i upubliczniane, a zgodnie z regulaminem zostało przekazane do moich akt osobowych . Po prawie 6. miesiącach od jego wydania i po oczyszczeniu mnie przez ASP z zarzutów plagiatu, Rektor Białuński sięgnął do mojej teczki i …….zmienił zdanie. Nieprawomocne i obalone orzeczenie działaniem Rektora UWM zostało przekazane „Małemu Wielkiemu Manipulatorowi”.
Na marginesie przytoczę Państwu jeszcze jeden fragment z tego cytowanego już wiekopomnego dzieła jakim uczynił go ”Pan Redaktor”.
Zobaczcie Państwo treść punktu 3. „(…) Innym wyrazistym przykładem naruszania Dobrych Obyczajów…jest upublicznienie przez Dziekana Wydziału Sztuki prof. Piotra Obarka(…) korespondencji służbowej(…) dotyczącej prof. Wioletty Jaskólskiej. Nie ulega kwestii, że upowszechnianie tego typu informacji godzi nie tylko w imię konkretnego pracownika (tu: przede wszystkim prof. W. Jaskólskiej) ale i w „pozytywny wizerunek Uniwersytetu” .
W kontekście artykułu A. J. Sochy finezja w stylu Kalego z „W Pustyni i w puszczy”.
Nie od dziś widać, że władze UWM z A. J. Sochą są w bardzo dobrych relacjach. W korespondencji mailowej Rektor–Socha, będącej w moim posiadaniu, wymienieni umawiają się na spotkanie celem ustalenia wspólnego stanowiska do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na mój temat.

„Rektor do Adama Socha:

 Przygotowujemy odpowiedź do Ministerstwa Nauki. Jeśli jest Pan zainteresowany treścią pisma z załącznikami zapraszam dzisiaj od 11:00 do Rektoratu”.
 

Czy to normalne, że przed nadaniem urzędowej korespondencji do jej faktycznego adresata Rektor zaprasza do siebie „niezależnego” dziennikarza, celem zapoznania go z jej treścią? Jak możecie się Państwo domyślać, tej sprawy nie podjęła ani Komisja Etyczna ani Dyscyplinarna.

Poza tym, że to Rektor powołuje skład orzekający Komisji Etyki,  jak twierdzi prorektor Białuński „nie przysługują mu uprawnienia dopuszczające  ingerencję w jej postępowanie i orzeczenia”. Stoi to w sprzeczności z mailem Rektora UWM do Adama Sochy, w którym  ten  informuje go kiedy Komisja zamierza zamknąć sprawę.

 
Treść uchwały pierwszej Komisji Etyki z J. Dębowskim jako przewodniczącym na czele została obalona, przez jej odwoławczy skład w zakresie wszystkich kłamliwych i oszczerczych oskarżeń anonima - Małgorzaty Chomicz.
Wyżej wymieniona Komisja dopuściła się wielokrotnego łamania przepisów,  sama nie wiedząc jaką jest Komisją. Józef Dębowski wielokrotnie kierując do mnie urzędowe pisma kłamał, że jest Przewodniczącym Składu Orzekającego Senackiej Komisji Etyki – taka w ogóle na Uniwersytecie nie istnieje! Kolejnym przykładem, intencjonalnych działań było powołanie nieregulaminowego składu orzekającego  z osobą z tytułem magistra zamiast profesora. To też nie przeszkadzało przewodniczącemu Komisji i Rektorowi w dalszym działaniu tego quasi sądowego zespołu. Kiedy zwróciłem się do J. Dębowskiego z zapytaniem na jaki adres mam kierować pisma urzędowe w mojej sprawie, otrzymałem odpowiedź, „Komisja Etyki nie posiada żadnego zaplecza administracyjno-biurowego, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie reagować na Pańskie wnioski, postulaty i żądania w trybie administracyjno-urzędowym i zbiurokratyzowanym”. Skandalicznym był fakt, że nie pozwolono mi powołać żadnego świadka. Komisja Etyczna stała się nieetyczną, przeprowadzając sąd kapturowy.

Szczytem indolencji okazał się dołączony do orzeczenia aneks  autorstwa J. Dębowskiego, w którym wymieniony jak stwierdził poczuł się  mobbbingowanymoim pytaniem oraz wytknięciem wad prawnych działań Komisji - w innych okolicznościach nigdy z wymienionym nie rozmawiałem.

Po zakończeniu prac Komisji J. Dębowski otrzymał nagrodę Rektora w wysokości 2000 tys. zł. za działania organizacyjne. Nadmienić należy, że poza składem orzekającym Komisji który został powołany (doraźnie) pierwszy raz w mojej sprawie J. Dębowski nie zasiada w żadnej innej Komisji i nie sprawuje żadnej kierowniczej funkcji.

Oczywiście to jeszcze nie koniec mojej polemiki – pozostało mnóstwo wątków, związanych z tym artykułem. Odniosę się do wszystkiego w następnych wpisach. Teraz pozostaje mi jeszcze jedna kwestia, w której koniecznie muszę zabrać głos.
Główna sprawczyni anonimowego ataku, Małgorzata Chomicz ma otrzymać za 2o12 rok nagrodę Marszałka Województwa, Laur "Najlepszym z Najlepszych", przyznawany wybitnym  mieszkańcom Warmii, Mazur i Powiśla, którzy przyczynili się do promocji regionu w kraju i na świecie,
Wbrew sugestiom „Małego Wielkiego Manipulatora” nie zrobiłem w Urzędzie Marszałkowskim awantury urzędnikom z tego powodu. Prawdopodobnie „Mały Wielki Manipulator” wszystkich ocenia swoją miarą. Wysyłając oficjalne zapytanie, chciałem dowiedzieć się, kto zgłosił do tej prestiżowej nagrody czołowego oszczercę Warmii, Mazur i Powiśla … i dowiedziałem się, że to chyba anonim, bo jest to osoba fizyczna, której nazwisko jest tajne i nie zostanie ujawnione … ze względu na … ochronę danych osobowych.  

Widać w kontekście używania z imienia i nazwiska moich synów i żony, Uniwersytet wyznaje inne niż Urząd Marszałkowski zasady ochrony danych osobowych. W zależności kto i o kogo pyta w jednym przypadku nazwiska są tajne w innym podlegają bezprawnemu upublicznieniu.


Panie Adamie Jerzy Socha, zanim w kontekście kolejnych kłamliwych, oszczerczych
i niesprawdzonych zarzutów wymieni pan jakiegokolwiek członka mojej Rodziny niech Pan weźmie przykład z urzędników i pomyśli nad ochroną danych osobowych.



poniedziałek, 18 lutego 2013

SPROSTOWANIE GAZETA WYBORCZA OLSZTYN "Samooczyszczenie znanego profesora. Wątpliwości zostały“

Nie od dziś wiadomo, że  rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż medialny przekaz, dlatego z mieszanymi uczuciami obserwuję, jak niektórzy dziennikarze zajmujący się mną i moją rodziną  tak otwarcie ujawniają swoje antypatie. Nawet nie próbują udawać, że nie są stroną i to stroną, która wręcz dowodzi atakiem. 

Po podaniu do publicznej wiadomości ważnej dla mnie i środowiska akademickiego dobrej informacji o fakcie oczyszczenia mnie z anonimowego zarzutu naruszenia prawa w tym praw autorskich lub dobrych obyczajów w nauce … natychmiast ukazały się dwa artykuły w Gazecie Wyborczej Olsztyn; jeden w wydaniu internetowym, drugi w wydaniu papierowym. 

Obydwa artykuły momentalnie donosiły w stylu, co z tego, że Obarek jest niewinny skoro „wątpliwości pozostały”, bo przecież jak stwierdził Grzegorz Białuński zacytowany jako  oficjalne stanowisko władz UWM „sprawa nie jest zamknięta”  …. i tyle.  

Autorzy tabloidowych treści Gazety Wyborczej Olsztyn doskonale zdają sobie sprawę, że takie treści są łatwo przyswajalne, gdyż zawierają w sobie pewną poetykę kiczu, a w moim Obarkowym przypadku w wersji sensacyjnej. Ci tabloidowi specjaliści mają pełną świadomość  bezkarności w naruszaniu godności atakowanych osób. 
 
Ja jednak niezależnie od tego postanowiłem bronić swojego dobrego imienia i w dniu 11 lutego 2013r. wysłałem poprzez swojego pełnomocnika do Macieja Nowakowskiego, redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Olsztyn żądanie sprostowania obu artykułów o następującej treści:

„Na podstawie art. 31a ust. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.), wnoszę o opublikowanie, w najbliższym przygotowywanym do druku numerze, sprostowania nieprawdziwych informacji zawartych w artykule redaktora Marcina Wojciechowskiego, zamieszczonego w „Gazecie Wyborczej Olsztyn” w dniu 09 lutego 2013r. pod tytułem „Samooczyszczenie znanego profesora. Wątpliwości pozostały”.

Tekst sprostowania:

„Nie jest prawdziwe twierdzenie że „uchwała niczego jeszcze ostatecznie nie rozstrzyga”, niezależnie od stanowiska prezentowanego przez prorektora ds. kadr Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, które należy traktować jako prywatną wypowiedź w sprawie, nie mającą jakiejkolwiek mocy prawnej.
Taki sam charakter ma przywołana opinia dyrektora biura Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, nie reprezentującego żadnego z organów Komisji, lecz piastującego funkcję administracyjną, a ich bezkrytyczne rozpowszechnianie stanowi naruszenie dóbr osobistych Pana Piotra Obarka. 

Należy tylko wskazać na niekonsekwencję poglądów dyrektora, który w piśmie z dnia 10 kwietnia 2012r. (nr: BCK-VII-P-922/11) skierowanym do Pana Piotra Obarka informuje, iż: „Podkreślałem również, że stwierdzenie – czy istotnie mamy do czynienia z naruszeniem dobrych obyczajów akademickich należy do kompetencji właściwej Rady Wydziału, a nie Centralnej Komisji i że ustawa o stopniach i tytułach nie daje jej takich prerogatyw. Centralna Komisja może jedynie podjąć decyzję o wznowieniu danego postępowania przez właściwą Radę Wydziału”.   
Obecnie poglądy dyrektora się zmieniły, bowiem jak podaje prorektor: „Wątpliwości więc pozostają, a dyrektor biura Centralnej Komisji poinformował mnie, że na uchwale wydziału grafiki ASP sprawa się nie kończy”.  

Postępowanie w omawianej sprawie toczyło się w sposób sformalizowany, w oparciu o zasady przewidziane w ustawie o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz ustawy Kodeks postępowania administracyjnego. 
Uchwała z dnia 23 stycznia 2013r. Rady Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w sprawie odmowy uchylenia uchwały z dnia 21 listopada 1996r. w sprawie nadania Panu Piotrowi Obarkowi kwalifikacji pierwszego stopnia w dziedzinie sztuk plastycznych w dziedzinie artystycznej grafika jest ostateczna i prawomocna, co oznacza, iż obowiązujące przepisy nie przewidują trybu jej zaskarżenia przez jakikolwiek organ.

Z inkryminowanego artykułu wynikają także jednoznaczne chociaż pośrednie sugestie co do nagannego postępowania Pana Piotra Obarka w postaci popełnienia plagiatu poprzez użycie przez redaktora w tytule sformułowania „wątpliwości pozostały” oraz uwypuklenie fragmentów zarzutów z anonimowego donosu oraz informacji o braku oryginału pracy doktorskiej.
Należy więc mocno podkreślić, iż brak oryginału pracy oznacza nieudowodnienie zarzutu, a dalsze spekulacje na ten temat,  mimo zakończenia postępowania i uznania przez Radę Wydziału, że nie doszło do naruszenia praw autorskich i dobrych obyczajów w nauce, stanowić będą podstawę do podjęcia przez Pana Piotra Obarka działań prawnych w celu ochrony dóbr osobistych, w szczególności w kontekście wypowiedzi prorektora ds. kadr, iż: „W interesie uczelni jest, aby została ona dogłębnie wyjaśniona, choć przypuszczamy, że może to potrwać nawet kilka lat”, ponieważ Pan prorektor nie wyjaśnił, przy zastosowaniu jakiej procedury uczelnia, nie będąc stroną w sprawie, zamierza podjąć bliżej nieokreślone działania, przesądzając o ich długotrwałości i nie wskazując przedmiotu postępowania. Oznacza to jedno, iż władze Uniwersytetu są zainteresowane w utrzymywaniu nieprzyjaznej atmosfery  powstałej wokół osoby Piotra Obarka, mimo że ten wielokrotnie oświadczał, iż kserokopia dołączona do donosu nie została sporządzona z  oryginalnej pracy kwalifikacyjnej (doktorskiej) jego autorstwa, a osoba obwiniona nie jest zobowiązana przedstawiać dowodów swojej niewinności.”

Do dzisiaj trwa wymowne milczenie i nie zdziwię się zbytnio gdy to sprostowanie z różnych ważnych przyczyn nie ukaże się w druku.

Na koniec pozwolę sobie zacytować kodeks etyczny dziennikarzy grupy Media Regionalne, który znalazłem w Internecie.

Obowiązkiem redaktorów i dziennikarzy jest poszukiwanie prawdy poprzez wyczerpujące i rzetelne relacjonownie faktów oraz bezstronne prezentowanie opinii, analiz i komentarzy (...). Redaktorzy i dziennikarze nie powinni kierować się interesem osobistym, ulegać naciskom władz politycznych,(…) a uczciwość zawodowa stanowi podstawę wiarygodności dziennikarskiej”.  

Prawda, że ciekawe? Według informacji internetowej Gazeta Wyborcza Olsztyn nie jest sygnatariuszem tego kodeksu.

czwartek, 14 lutego 2013

MAŁGORZATA CHOMICZ autorem oszczerczego anonimu na prof. Piotra Obarka





„Graliście kiedyś główną rolę w przedstawieniu? Wszystkie oczy skierowane na was. Wszyscy czekają, aż zrobicie to, co przyszli zobaczyć. Odczuwaliście kiedyś tę ogromną presję? Ktoś kiedyś powiedział, że życie jest teatrem. Masa ludzi przygotowuje się do przedstawienia. Aranżowana jest scena - kostiumy, maski i rekwizyty. Wszystko musi być przećwiczone, wyreżyserowane. Wszystko prowadzi do chwili, gdy kurtyna idzie w górę”.

Mój „ulubiony dziennikarz śledczy”, reżyser Adam Socha z redakcji miesięcznika "Debata" w nieprzerwanym wielosezonowym serialu na temat mojej osoby i mojej rodziny w numerze  z 7 lutego 2013 r. w artykule „Piotr Obarek oczyszczony z zarzutu popełnienia plagiatu?” ujawnił …..następną gigantyczną aferę.

Adam Socha  poddaje wbrew zdrowemu rozsądkowi w wątpliwość fakt podjęcia w dniu 23 stycznia 2013 r. przez Radę Wydziału Grafiki ASP w Warszawie uchwały oczyszczającej mnie z zarzutu popełnienia plagiatu w części opisowej mojej pracy doktorskiej oraz naruszenia zasad dobrych obyczajów,  ponieważ … oświadczenie wskazujące na ten fakt jest podpisane przeze mnie, a komunikatu o oczyszczeniu mnie z zarzutów  nie ma na witrynie Wydziału Sztuki UWM (swoją drogą też się temu trochę dziwię dlaczego Rektor UWM Ryszard Górecki nie zamieścił komunikatu, gdyż stosowne pismo w tej sprawie zostało mu wysłane przez reprezentującą mnie kancelarię prawną).

Zarzuty Adama Sochy mnożą się dalej w treści artykułu jak króliki; czy uchwała Rady Wydziału Grafiki ASP w Warszawie odnosi się do tej samej pracy którą badała Centralna Komisja?  A tak w ogóle to czy odnalazła się praca Piotra Obarka? 

Podejrzewam, że Adam Socha znajduje się chyba w stanie jakiejś amnezji dysocjacyjnej. 

To nie kto inny jak ten sam Adam Socha w artykule z dnia 23 kwietnia 2012 r pt. „Obarek kłamie!”  stwierdza „Dotarłem do oryginału wykładu (...) Nie mam już żadnych wątpliwości, że to wykład Piotra Obarka”.

To nie kto inny jak Adam Socha jest ostatnią osobą, która jak twierdzi miała oryginał mojej pracy. Teraz ma czelność pytać ASP, czy ta się odnalazła? Skoro Adam Socha twierdzi, że miał dostęp do oryginału mojej pracy, to w końcu kto ją zgubił, zawieruszył lub ukradł? Czym są zatem wszystkie te materiały – jeszcze jednym z teatralnych rekwizytów reżysera Sochy.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ prowadząca dochodzenie z mojego wniosku w sprawie zaginięcia oryginału mojej pracy też musi chyba czuć się trochę nieswojo, gdy na zadawane w trakcie przesłuchania pytania dotyczące zaginięcia mojej pracy, Adam Socha ma tylko jedną powtarzaną jak mantrę odpowiedźodmawiam odpowiedzi.  

Przedstawienie musi trwać. Za Adamem Sochą w podobnym stylu idzie Gazeta Wyborcza Olsztyn. Ten wątek pozostawiam sobie jednak na później, szczególnie po tym jak minie czas na ustosunkowanie się do moich sprostowań wysłanych w trybie prawa prasowego do redaktorów wydania internetowego i gazetowego.

Anonimowy donos zarzucający mi nierzetelność sprzed 17 lat, adresowany do Przewodniczącego Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów przestał być już obecnie anonimowy i stał się kłamliwym oszczerstwem. Dziś wiem, że napisała go moja była uczennica dr hab. Małgorzata Chomicz, której pod rozwagę dedykuję poniższą refleksję.

Chciałabym, żeby istniał Kodeks Przyzwoitości, taki, który pozwoliłby stwierdzić, kiedy przekroczyło się granice nie tyle  prawne, ale te ludzkie. Chciałbym aby określał on również zasady, chociaż jak pokazuje przykład M. Chomicz, te chyba w ogóle nie istnieją. Może zasady przyzwoitości są czymś, co każdy musi określić sam dla siebie.

My w Obarkowie żyjemy od pewnego czasu w świecie najgorszych scenariuszy otoczeni fałszem, intrygami i hipokryzją. Czasami dowiadujemy się o przeszłości czegoś zupełnie nowego, czego nigdy nie przeżyliśmy, o czym nigdy nie wiedzieliśmy. To wszystko, zmienia obraz teraźniejszości…

Zbierając informacje z całego kraju, na temat podobnych przypadków mam wiedzę o politycznym systemie niszczenia niewygodnych nauczycieli akademickich, pod pretekstem stawiania im zarzutów łamania dobrych obyczajów w nauce i plagiatu.

W  tym czasie, grożono mi pozbawieniem życia i oszczerstwami w mediach atakowano moich synów, żonę - całą rodzinę. Dziś będąc w posiadaniu materialnych dowodów, mam wiedzę na temat osób spisku, na wysokich szczeblach Uczelni i Ministerstwa. Ze względu na formalizm postępowań nie ujawnię wszystkiego na raz, lecz stopniowo.

Wierzę, że raz na jakiś czas zdarza się coś niezwykłego i nagle realizuje się najlepszy scenariusz i wtedy wbrew zdrowemu rozsądkowi zaczynam mieć nadzieje.

Na moim blogu zobaczycie Państwo jak wyglądał rok z mojego życia, poznacie jak w osobach urzędu,  bezprawnie  działają organy Państwa i Uczelni. Zobaczycie szokujące dokumenty i korespondencje. I choć wiem, że ataki na mnie i moją rodzinę nie będą miały końca, to świadomość wolności i niesienia prawdy jest dla mnie najważniejsza.