Urodzony w 1953r. w Działdowie. Studia na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie, dyplom w 1977r. w Pracowni Plakatu prof. Henryka Tomaszewskiego. Zajmuje się plakatem, grafiką użytkową, aranżacją wnętrz i wystaw, malarstwem, rysunkiem i rzeźbą. Obecnie pracuje na stanowisku profesora nadzwyczajnego UWM, kieruje Pracownią Projektowania Graficznego na Wydziale Sztuki. Od 2005 r. pełnił funkcję Prodziekana na Wydziale Nauk Społecznych i Sztuki UWM, a od 2009 r. funkcję Dziekana na Wydziale Sztuki UWM.
poniedziałek, 16 lutego 2015
poniedziałek, 13 października 2014
„Karmienie trolla” czyli krótka rzecz o trollingu Adama Jerzego Sochy
„Honores mutant mores.”
„Zaszczyty
zmieniają obyczaje.”
Plutarch
Adam Jerzy Socha,
oficjalnie były już „niekomercyjny” dziennikarz „Debaty” po raz kolejny nie
wytrzymał i z okazji uhonorowania mnie przez Rektora, Ryszarda Góreckiego medalem
za wkład w tworzenie i rozwój naszego Uniwersytetu, oczywiście pod „maską”
Redakcji, z delikatnością tępego topora próbuje z uporem godnym lepszej sprawy (na łamach Debaty, czterdziesty ósmy raz w przeciągu dwóch lat) dać wyraz swojej
nienawiści do mojej osoby. Bardzo cenię sobie
przyznane mi wyróżnienie, ponieważ jest to docenienie mojej sumiennej pracy
nauczyciela akademickiego.
Jest to, jak to wyraził
Rektor Górecki, podziękowanie za zaangażowanie w pracę, dzięki której „Uniwersytet
Warmińsko-Mazurski stał się kulturotwórczym centrum regionu i wiele wnosi do
jego dorobku w dziedzinie sztuki, muzyki i tańca, teatru i literatury”.
Dlatego uporczywe trollowanie
Adama J. Sochy mające na celu wywołanie
skłócenia mnie z moim środowiskiem akademickim budzi moją odrazę i sprzeciw. Nie
dziwię się, że temu specjaliście od nienawiści (hajterowi) zakazano publikacji
w szeregu tytułów prasowych.
Sądzę, że
społeczeństwo obywatelskie z powodzeniem obejdzie się bez trollowania Adama
Jerzego Sochy i będzie to niewątpliwym pożytkiem dla naszej społeczności.
Panie
Adamie Jerzy Socha, w Listach moralnych
Seneki jest taka sentencja, że „największą władzą jest panowanie nad sobą”.
Jeżeli jest Pan jeszcze w stanie racjonalnie i logicznie myśleć, to niech Pan
weźmie to pod rozwagę.
PS.
Za Wikipedią przytaczam definicję
trollingu:
Trollowanie (trolling) – zachowanie antyspołeczne
polegające na wysyłaniu napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych
przekazów, czy też poprzez stosowanie różnego typu zabiegów erystycznych.
Podstawą tego działania jest upublicznianie tego typu wiadomości jako przynęty,
która doprowadzić mogłaby do wywołania kłótni lub dyskusji.
Trollowanie jest złamaniem jednej z
podstawowych zasad netykiety. Jego efektem jest (…) skupienie
uwagi na trollującej osobie.
poniedziałek, 23 czerwca 2014
DEBATA (BOGDAN BACHMURA, ADAM SOCHA) PRZEPRASZAJĄ PROF. OBARKA - WYROK PRAWOMOCNY!
Wyrokiem z dnia 11
czerwca 2014r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalił apelację Adama Sochy i
Bogdana Bachmury – prezesa Fundacji „Debata” wsprawie z powództwa Piotra Obarka
o ochronę dóbr osobistych.Oznacza to, że wyrok I instancji w tej sprawie – Sądu
Okręgowego w Olsztynie z dnia 11 grudnia 2013r., jest ostateczny i wykonalny.
Na mocy tego wyroku natychmiast i bez dodatkowych wezwań ze strony Piotra
Obarka:
1. pozwani Adam Socha i
Bogdan Bachmura prezes Fundacji „Debata”
mają na portalu internetowym WWW.debata.olsztyn.pl przeprosić Piotra Obarka
za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez pomówienie o popełnienie plagiatu, w
artykułach autorstwa A. Sochy, opublikowanych na portal „Debata”;
2. pozwani mają ponadto
usunąć z portalu artykuły „Obarek kłamie!” I „Jednak plagiat!” wraz z
towarzyszącymi im komentarzami.
Adam Socha nadal atakuje
mnie w niewybredny sposób, zarzucając mi, że inspiruję działania przeciw
rektorowi UWM Ryszardowi Góreckiemu, oskarża mnie bezzasadnie o kolejne
plagiaty, a na prywatnych forach społecznościowych nazywa mnie plagiatorem. Do
tej pory wszystkie ataki Adama Sochy i Fundacji "Debata" skończyły
się niepowodzeniami, a Sąd ocenił dziennikarstwo Adama Sochy jako nierzetelne i
pozostające na granicy dobrego smaku, co
charakterystyczne jest dla prasy określanej mianem brukowej. W tej sytuacji nie
wykluczam podjęcia dalszych działań prawnych w celu obrony moich dóbr
osobistych.
Dodatkowo należy
nadmienić, iż praca, którą posługiwał się Adam Socha, nie tylko że nie była
mojego autorstwa, ale stanowiła kserokopię, którą Adam Socha przedstawił notariuszowi
jako oryginał, uzyskując jej notarialne potwierdzenie. Ta sprawa wymagać będzie
wyjaśnienia przez stosowne organy.
czwartek, 15 maja 2014
Uniwersytecka „pomroczność jasna”, czyli rzecz o plagiacie Małgorzaty Chomicz … i nie tylko.
Lecz gdy ludzie spali, przyszedł
nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło
kłosy, wtedy pojawił się i chwast.
Czy pamiętacie Państwo termin „pomroczność
jasna”? Ten synonim wybiegów i sztuczek prawnych, mających uchronić prominentną osobę przed
odpowiedzialnością za czyny i słowa, przeżywa dziś istny renesans na naszym
Uniwersytecie … i to chyba nie tylko za sprawą ostatniego postanowienia
rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich UWM pana profesora
Bohdana Łukaszewicza.
No, ale od początku. Wczoraj otrzymałem pismo datowane 7 maja 2014r.
(uważnych Czytelników proszę o zwrócenie uwagi na datę pisma), podpisane przez
prorektora ds. kadr prof. Grzegorza Białuńskiego, informujące mnie o wydaniu
postanowienia przez prof. Łukaszewicza w
sprawie zarzucanego Małgorzacie Chomicz plagiatu, lub jak to bardziej
eufemistycznie zostało określone, „przedstawienia w 1992 r. pracy
niesamodzielnej noszącej znamiona plagiatu”. Do pisma załączone zostało ksero
postanowienia prof. Łukaszewicza.
Z racji wielokrotnego oskarżania mnie o wszystko, w tym również o
plagiat, jako osoba dosyć dobrze zaznajomiona z tą problematyką, nie mogłem
uwierzyć własnym oczom czytając ten
wytwór „pomroczności jasnej” jakim jest owo postanowienie. Pan prof. Bohdan Łukaszewicz
umorzył postępowanie wyjaśniające w sprawie zarzucanego dr hab. Małgorzacie
Chomicz popełnienia plagiatu … ze względu na to .. że popełniła plagiat w dobrej wierze !!!
Jak wynika z uzasadnienia postanowienia, Małgorzata Chomicz odmówiła
złożenia wyjaśnień prof. Łukaszewiczowi, a opinie w tej sprawie wyrazili radca
prawny UWM i Komisja Etyki UWM i na tej
podstawie prof. Łukaszewicz stwierdził, że „ wydawać by się mogło, że występuje
tu jawny plagiat (…) ponieważ dyplomantka nie respektuje podawania źródeł, a
nawet w spisie treści (sic!) nie
podała źródeł wykorzystanych reprodukcji, to wynika to z niezawinionych lub
popełnionych z winy nieumyślnej przypisaniem sobie autorstwa cudzego dobra
intelektualnego”.
No to czegoś takiego jak Polska długa i szeroka jeszcze nie było.
PLAGIAT POPEŁNIONY W DOBREJ WIERZE !!!, bo z winy nieumyślnej !!!!
I jak dalej wyrokuje prof.
Łukaszewicz „ z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku M. Chomicz.
Działania jej polegające na częstym pomijaniu źródła zapożyczeń wynikały z
rażących braków warsztatowych, za które (i
tu najlepsze, podkreślenie moje) odpowiedzialność spada w głównej mierze
na …promotora, pod którego kierownictwem przygotowała pracę dyplomową”.
A ponieważ ten ocenił pracę jako bardzo dobrą, podobnie jak recenzent pracy,
prof. Maksymilian Snoch, to uwzględniając powyższe należy, zdaniem prof.
Łukaszewicza, stwierdzić, że Małgorzata Chomicz uzyskała swój tytuł „bez
jakiejkolwiek próby świadomego i zamierzonego wprowadzenia w błąd co do
autorstwa cudzego utworu w swej pracy
dyplomowej”.
Doprawdy niezłe, prof. prawa Lech Falandysz, gdyby żył, to powinien od
pana rzecznika pobierać nauki. To jest
trochę tak jak „pożyczka bez wychodzenia z domu” – M. Chomicz nawet nie
powiedziała ani jednego słowa, a tu już wiadomo, że działała w sposób
niezamierzony i z winy nieumyślnej. Tu już nawet nie potrzeba wywodów sędziego
Wojciecha Wacława.
Czasami wydaje mi się, że mogę zrozumieć, że M. Chomicz może w stanie
„pomroczności jasnej” nie dokonała świadomie plagiatu, ale w jakim stanie prof.
Łukaszewicz pisał swoje uzasadnienie?
Ponieważ postanowienie to podlega zatwierdzeniu przez rektora UWM prof.
Ryszarda Góreckiego, to ciekawi mnie czy Magnificencja Rektor jest w stanie
mnie czymś zaskoczyć, a jak Państwo sądzicie?
Dla wyjaśnienia dodam, że wczoraj odebrałem również drugie postanowienie
prof. Łukaszewicza, który żąda pozbawienia mnie prawa wykonywania zawodu
nauczyciela akademickiego … ze względu na możliwość popełnienie plagiatu.
Ciekawe, czy tylko dlatego?
Niemniej zastanawiające jest, kto lub co wywołało u prof. Łukaszewicza
stan takiej „pomroczności jasnej”…
środa, 23 kwietnia 2014
A jednak - mój egzemplarz to oryginał !
Finita est comoedia.
Pragnę poinformować moich
Czytelników, że w dniu wczorajszym otrzymałem opinię wydaną na podstawie
ekspertyzy kryminalistycznej, dotyczącą złożonego przeze mnie w Sądzie
Okręgowym w Olsztynie oryginału mojej pracy kwalifikacyjnej I stopnia.
Biegły – ekspert
klasycznych i technicznych badań dokumentów z Komendy Wojewódzkiej Policji w
Olsztynie stwierdził, że mój egzemplarz jest dokumentem oryginalnym, którego
wszelkie cechy takie jak kartki, oprawa, druk wskazują na czas zgodny z datą
opracowania, czyli rok 1996.
Ekspert ponadto nie stwierdził znamion
sztucznego postarzania kartek, stwierdził natomiast pierwotny
i jednorodny charakter dokumentu
bez występujących korekt, bez znamion usuwania i wymiany kartek z istniejącej
oprawy introligatorskiej. Równocześnie ekspert
stwierdził, że techniczne zaawansowanie edycji tekstu i wydruków było możliwe
przy użyciu urządzeń dostępnych w okresie datowania opracowania, tj. w 1996 r.
Co jest ważne, w badaniach
wykorzystano przyrządy badawcze będące
na wyposażeniu Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie.
No cóż, wnioski pozostawiam
Państwu. Od początku zaprzeczałem autentyczności luźnych kserówek, którymi
posłużyła się Małgorzata Chomicz w „anonimowym” oskarżeniu mnie o plagiat. Do
tej pory nie mieści mi się w głowie, jak na podstawie tak spreparowanych
„dokumentów”, można było rozpętać, również za pomocą Debaty i przy pomocy Adama Sochy swoistego, ponad dwuletniego
piekła.
W chwili obecnej fakty są
następujące:
1. Rada Wydziału Grafiki ASP w
Warszawie stwierdziła, że nie popełniłem plagiatu,
2. Centralna Komisja ds.
Stopni i Tytułów w Warszawie przegrała proces w Wojewódzkim Sądzie
Administracyjnym w Warszawie ze względu na przekroczenie swoich uprawnień i
naruszenie prawa,
3. Debata i Adam Socha
przegrali proces i muszą mnie przeprosić za naruszenie moich dóbr osobistych i
twierdzenia, że dopuściłem się plagiatu,
4. Ekspert Komendy Policji w
Olsztynie stwierdził oryginalność posiadanej przeze mnie pracy, która jest
dowodem w sprawie przeciwko Małgorzacie Chomicz i jej pomówieniom.
Nadal sprawą otwartą
pozostaje jednak kto sfałszował moją pracę?
Myślę, że niedługo zgodnie z łacińską sentencją is fecit, cui prodest - i tego się dowiemy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















